Śmiali się ze mnie kiedy pisałem o wyniszczarkach, a teraz... ;-)
- niedziela, 29 marzec 2009
- Śmiali, mnie, kiedy, pisałem, wyniszczarkach
Parafrazując, już chyba sławny, nagłówek Piotra Majewskiego mogę określić to jak niektórzy ocenili ten tekst. Gdzieniegdzie dostało mi się , parę osób mailowo napisało mi co o mnie myśli etc. Minęły dwa lata i do mojej skrzynki trafiają maile takie jak ten: " Tekst ma już prawie 2 lata ale wygląda to tak jakby Pan przewidział przyszłość :) Gratuluję dobrej obserwacji i wyciągania wniosków, dla mnie temat stał się w pełni zrozumiały od pół roku kiedy właśnie przez politykę walki cenowej na porównywarkach narobiliśmy sobie problemów. " (Nie)stety okres dekoniunktury szybko pokazał jak bardzo mylili się ci, którzy swoje biznesy opierali głównie na porównywarkach. Jak to określił Jacek Gadzinowski - porównywarki to "brzytwa, którą można się ogolić, ale również zaciąć".Myślę, że to dobry moment, żeby zastanowić się nad tym jaka przyszłość czeka te serwisy. Kilka moich przemyśleń:1. Wielu może rozumować, że ten biznes nie ma przyszłości. Porównywarki sprawiają, że sklepy zaniżają swoje marże i rentowność. Te ostatnie będą bankrutować. Rynek skonsoliduje się, zostanie po kilka(naście) sklepów z danej kategorii, które wcale nie będą musiały konkurować ze sobą za pomocą porównywarek. Logiczne? Może i tak, ale logika czasami zawodzi. ;-) 2. Klienci zawsze będą szukać tanich rzeczy. W czasach kryzysu te tendencje mogą się jeszcze bardziej nasilić. Upadną jedni, powstaną drudzy. Ważna jest edukacja klientów. Odczuwam tendencje, że coraz częściej mówi/pisze się o tym, jak dobrze dokonywać wyborów kupując w sieci. Coraz częściej czytam, żeby bardziej zwracać uwagę na to, od kogo kupujemy, dokładnie sprawdzać sklep, pytać o dostępność towarów, w ostateczności od tych niepewnych kupować za pobraniem. Zauważcie, że wszystkie ostatnie głośne oszustwa odbywały się za pośrednictwem porównywarek. Istnieje niebezpieczeństwo, że będą one nadal wykorzystywane w tych celach. Przed porównywarkami stoi duże wyzwanie, żeby nauczyć swoich użytkowników tego, jak wybrać odpowiedni sklep. To jednak nie klienci są winni.3. Winić oczywiście nie można też porównywarek. To tylko narzędzie (wspomniana brzytwa). To sklep decyduje jak je wykorzysta. A trzeba sobie szczerze powiedzieć, że polskie sklepy wykorzystują je raczej słabo. Wiele sklepów nie optymalizuje swojej obecności w porównywarkach. Obce są im takie hasła jak tracking, Google Analytics, ROI. Niewielu doszło do wniosku, że może nie wszystkie produkty trzeba eksponować w porównywarkach. Wreszcie, wielu uruchamia sklep w porównywarce i zapomina o niej. To tak jak z Allegro - dzisiaj wstawiam i dzisiaj sprzedaję. Inne drogi są trudniejsze i bardziej skomplikowane, choć ostatecznie bardziej opłacalne. To sklepy same kręcą na siebie bat.4. Wydaje się, że na zachodzie problem porównywarek nie istnieje. Wręcz przeciwnie, na jednym z popularniejszych anglojęzycznych blogów o porównywarkach autor pisze, że owszem - fajnie, że porównywarki oferują komentowanie, jest cashback, social shopping itd., ale liczy się cena, cena, cena i realna oszczędność. I to ten aspekt powinien być jego zdaniem dla porównywarek kluczowy. Nie udało mi się znaleźć w sieci tekstów o tym, że porównywarki mogą być niebezpieczne dla sklepów. To najprawdopodobniej kwestia większego poziomu edukacji zachodnich rynków. Tam niewielu kalkuluje na krótką metę.5. To co robi Nokaut, czyli model CPC, to raczej sposób na to, aby w inny sposób (odmienny dla konkurencji, może skuteczniejszy) kreować swoje przychody. Jak już pisałem użytkowników to nie interesuje. Poszerzając ten model otrzymamy zwykłe pasaże handlowe, które się nie sprawdziły. Użytkownicy odwiedzają porównywarki, bo chcą kupować taniej. Odbierając im ten przywilej porównywarka traci zupełnie na swojej wartości i staje się dobrze wypozycjonowanym serwisem, który na krótką metę przyciągnie użytkownika.6. Czy porównywarki muszą coś zmieniać? Modyfikować swoje modele biznesowe? Bać się, że upadną? Oczywiście nie. Te największe, czy to w Polsce czy na Zachodzie, to dzisiaj bardzo stabilne biznesy. Modyfikować powinny za to sklepy. Przede wszystkim nie stawiać tylko na porównywarki, dbać o zwrot z inwestycji, zadbać o inne formy promocji, jak i samej oferty. Porównywarki są zabezpieczone. Wyrobiły sobie dobrą markę (troszeczkę uszczuploną przez kilka afer z nimi w tle), generują duży ruch - sklepy internetowe są na nie skazane. Sęk w tym, żeby nie było zanadto. I o to chyba głównie chodzi.Z perspektywy czasu, może określenie "wyniszczarki" nie jest do końca trafne, bo one wyniszczają głównie tych, którzy sami chcąc nie chcąc dążą do końca.




